Nie planowałam tej recenzji, nie miałam nawet zamiaru
dokładnie testować tych perfum, gdyż z góry założyłam, że to nie moja bajka, a
o zapachach, które mnie nie zachwycają po prostu nie piszę. Jednak przechodząc
dzisiaj obok stoiska Inglota, coś mnie podkusiło i sięgnęłam po Original by
Anja Rubik. I od sześciu godzin nie mogę oderwać nosa od nadgarstka.
Początek jest niesamowicie świeży, zielony. Nuty wskazują na
zieloną herbatę, lecz Marcin z Nez de Luxe tłumacząc, że zielona herbata rzadko
bywa zieloną herbatą, mówi o irysie. Także zachwycam się tym irysem bardzo,
bardzo! Przez długi czas mam wrażenie jakby ten zapach musował na mojej skórze niczym
wino musujące, albo nawet jak prawdziwy szampan. Jestem pod wrażeniem jak
bardzo energetyczna jest ta kompozycja, zachowując jednak przy tym pewną
zmysłowość. Już na tym etapie
potwierdzają się opinie, że mamy do czynienia z naprawdę przemyślanym i udanym
zapachem.





