niedziela, 2 listopada 2014

perfumy. podróż w świat zapachów.

Książka "Perfumy. Podróż w świat zapachów." jest dość nietypową pozycją jeśli chodzi o literaturę poświęconą perfumom. Przede wszystkim wyróżnią ją fakt, że jest to raczej książka-album, z masą ciekawych zdjęć [autorstwa Robb'a Kendricka] oddających charakter opisywanych przygód autorki. Oprócz tego, Cathy Newman rozpoczynając pracę nad tą publikacją, była zupełnym laikiem, o perfumach wiedziała tyle, co każdy przeciętny człowiek. Czytelnik ma dzięki temu okazję poznać historię rodzącej się fascynacji światem zapachów. Cathy bierze udział w warsztatach perfumeryjnych w Grasse, wyrusza na poszukiwanie nowych nut zapachowych do lasów tropikalnych, rozmawia z wieloma cenionymi perfumiarzami i [czego zazdroszczę najbardziej] ma okazję wykreować, a właściwie zlecić wykreowanie, swojego własnego zapachu, który ma być odzwierciedleniem jej charakteru, takiego zapachu szytego na miarę.

"Początkiem tej opowieści był artykuł dla National Geographic. Chodziło o dokładny, ale zwięzły opis procesu kreacji perfum. Miałam poprowadzić czytelników od kwitnących na polu kwiatów po flakonik perfum na ladzie perfumerii. Krótka historia rozrosła się w trwające rok dochodzenie, które przekroczyło objętość prasowego artykułu i przerodziło się w książkę."



Oczywiście fakt, że książka nie została napisana przez profesjonalistę, można uznać również za wadę. Każdy kto choć trochę się perfumami fascynuje, będzie doskonale wiedział czym jest piramida zapachowa czy też znał historię perfumujących wszystko Rzymian, czy perfumowanych rękawiczek w XVI-wiecznej Francji. Jednak zawsze pośród rzeczy dla nas oczywistych można znaleźć jakąś nową ciekawostkę czy wcześniej pomijany szczegół. Zresztą kwestia historii perfum i ich kreacji, to niejedyne poruszane tematy. Cathy [po przeczytaniu tej książki nie mogę inaczej myśleć o autorce, nie jest to żadna nieznana mi osoba, a właśnie Cathy, która opowiedziała mi swoją przygodę] bardzo dużą uwagę przykłada do postaci perfumiarzy. W każdym rozdziale pojawiają się fragmenty wywiadów, ich cytaty, opisy ich miłości do perfum. Poznajemy sylwetki takich kreatorów jak m.in. Thierry Wasser, Sophia Grojsman, Jean Kerleo.

"Thierry'emu Wasserowi zapach Cuir de Russie Chanel zawsze kojarzy się z ojcem. Pewnego ranka siedziałam w biurze Wassera wysoko nad miejskim zgiełkiem Madison Avenue. Pokazywał mi kilka kompozycji, nad którymi pracuje, gdy nagle rozmowa zmieniła bieg i Thierry zaczął opowiadać o sile zapachu, mogącej otworzyć czyjeś serce.
-Mój ojciec zawsze prowadził samochód w rękawiczkach. (...) Rozpylał na siebie wodę, naciągał rękawiczki i odjeżdżał samochodem. Odszedł, gdy miałem trzy lata. Zmarł, gdy miałem piętnaście. Zjechał na pobocze w południowej Francji i opadł na kierownicę. Zawał. Gdy miałem 18 lat, nauczyłem się prowadzić. Wyjąłem jego rękawiczki, a gdy je założyłem, ciepło moich rąk uwolniło zapach wody kolońskiej.
Wasser i ja patrzyliśmy na siebie w ciszy. Potem zanurzył bibułkę w buteleczce Cuir de Russie i pomachał mi nią pod nosem.
-Duch w butelce..."


Uwielbiam czytać odczucia i skojarzenia innych ludzi, związane z zapachami. Dobrze wszyscy wiemy, że sztuka uchwycenia zapachu w słowach jest niezwykle trudna. Dlatego też Cathy ma z tym często duży problem, ale mimo wszystko próbuje oddać charakter każdego napotkanego przez nią zapachowego zachwytu.


"Są rzeczy, których nie da się opisać słowami, a zapach francuskiego jaśminu jest jedną z nich. To było boskie. Wątpię, czy kiedykolwiek będzie mi dane poczuć coś równie doskonałego."



Każdy z nas chyba marzył o tym, by móc stworzyć swój własny zapach, wykreować go od początku do końca, otrzymać perfumy, które będą idealnym odzwierciedleniem naszego charakteru i pomysłu na siebie. Cathy miała okazję spełnić to marzenie każdego perfumoholika, współpracując z grupą perfumiarzy, którzy mieli tylko jeden cel - sprawić by w końcu powiedziała "tak, to właśnie TO!". Cały pierwszy rozdział jest poświęcony procesowi tworzenia zapachu "Cathy" i jest to według mnie jeden z najciekawszych fragmentów tej książki. Genialne jest to, że mamy nawet okazję dowiedzieć się, jak czuje się perfumiarz, którego dzieło zostaje odrzucone, albo wraca do poprawki.

"-Uważasz się za zmysłową czy elegancką? - pyta Cathleen Montrose, gotowa zanotować moje słowa na pliku żółtych kartek. 
Siedzę w jej biurze, wysoko nad Madison Avenue w Nowym Jorku. Montrose, wiceprezes do spraw kreacji w firmie Firmenich - dostawcy, czyli firmie tworzącej kompozycje zapachowe na przykład dla Calvin Klein Cosmetics i Estee Lauder Companies - ma być moją przewodniczką po procesie tworzenia zapachów. 
-Elegancką - odpowiadam, patrząc na oczko w pończosze.
-Jakie kolory nosisz?
-Grafitowy, granatowy.
(...)
-Wolę poczytać książkę niż iść na przyjęcie. Gdyby mnie było stać, kupowałabym szmaragdy, nie diamenty. Wolę ocean niż góry i nie znoszę duszących zapachów kwiatowych.
-Bez tuberozy - notuje Montrose.
-Mając wybór, nosiłabym ubrania od Yves Saint Laurenta, a nie tego kłopotliwego Christiana Lacroix. Wolę czerwone wino od białego i uwielbiam portrety Johna Singera Sargenta. Szczególnie "Madame X". Uwielbiam "Madame X". (...) Lubię perfumy nieodpowiedzialne. Błyskotliwe. Wyrafinowane. Dowcipne.
Moje wyznania złożą się na to, co w przemyśle perfumeryjnym nazywa się opisem - zarysem koncepcji perfum i zdefiniowaniem klienta, do którego mają być skierowane. Opis dostanie pięciu perfumiarzy, z których każdy stworzy kompozycję Cathy. A ja będę musiała wybrać tę, która spodoba mi się najbardziej."


Jedną wadą, którą posiada prawie każda książka poświęcona perfumom i która jest przetłumaczona na polski, jest jej aktualność. Ta została wydana w 2000 roku i niestety wiele danych, nazwisk, czy tendencji wspominanych przez autorkę, jest już po prostu nieaktualnych. No cóż, dobrze jednak, że w ogóle do literatury tego typu mamy dostęp, zwłaszcza, że mimo wszystko, większość tematów związanych z zapachami jest ponadczasowa i niezmiennie fascynująca. 


Wybaczcie mi jakość tych zdjęć, ale niestety lepszego sprzętu od mojej komórki nie posiadam, o talencie do fotografowania nawet nie wspominam...;)

8 komentarzy:

  1. Zachęciłaś mnie do tej publikacji - muszę się za nią rozglądnąć. Ja posiadam tylko jedną, S.Jellinka. I też wydaje się, że jest już nieaktualna, ponieważ zawarte w niej zdjęcia przedstawiają perfumy, których dziś nikt już nie produkuje. Co z tego? Tym bardziej warta ją mieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zachęciłam - jak tylko ją gdzieś zdobędziesz [ja swoją dostałam w bibliotece uniwersyteckiej], koniecznie daj znać jak wrażenia :)

      Usuń
    2. Może i na zdjęciach są perfumy, których dziś się już nie produkuje, ale są dostępne na rynku i wiele miłośników zapachów takie w swoich kolekcjach posiada. ja w swojej (ok. 280 pełnowymiarowych butelek) mam przynajmniej ok. 100 takich, które nie są już produkowane. Osobiście zaczynam polowanie na tą książkę, choć mam w domu kilkanaście podobnych pozycji. Z każdej można dowiedzieć się czegoś nowego.

      Usuń
  2. Piękna książka!
    Muszę ją dopaść, dziękuję za ten wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie powinna Ci się spodobać! ;)

      Usuń
  3. Nigdy nei sądziłam, ze perfumy prócz tego, ze ładnie wyglądają i pachna, mogą też być same w sobie takim ciekawym zjawiskiem, dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mogą! Mogą stać się wielką pasją i uzależnieniem, także zapraszam do świata perfumoholików ;)

      Usuń