niedziela, 27 grudnia 2015

sunshine amouage.

Sunshine Amouage to zapach po który sięgnęłam pewnego spokojnego, wakacyjnego dnia, myśląc, że idealnie zgra się z moim nastrojem. Skłoniły mnie do tego liczne recenzje gwarantujące ‘słoneczny poranek w ogrodzie’. Jednak moje spotkanie z Sunshine to były zdecydowanie inne doświadczenia, do których postanowiłam wrócić właśnie dziś - pod koniec grudnia, przebywając w [teoretycznie] słonecznej Italii...


Zazdroszczę tym, którym Amouage zagwarantowało słodką dawkę lenistwa. W moim przypadku nie było mowy o wylegiwaniu się w piżamie do południa, już od pierwszych chwil czułam się jakbym biegła o świcie do pracy za elegancką kobietą, która postanowiła zjawić się w biurze jako pierwsza. Co ciekawe nie udałyśmy się od razu do jej biurka, tylko zakurzonymi schodami przeciwpożarowymi ruszyłyśmy na dach.

czwartek, 1 października 2015

zmyl zmysł.


Kontrowersja jest coraz mniej popularnym słowem w modowej branży. Widzieliśmy już praktycznie  wszystko. Naszą wyobraźnię rozbudzał nie raz John Galliano, McQueen, Westwood czy ostatnio Rick Owens. Kanały społecznościowe takich osób jak Miley Cyrus czy Kim Kardashian utwierdzają nas w przekonaniu, że wszystko co można było pokazać, zostało pokazane. Są wciąż jednak projektanci, którzy swoją pracą potrafią zaskoczyć, bo nie zawsze to co widzimy jest tym czym nam się wydaje. 
Ciepłe czerwcowe popołudnie. Zwiedzam wystawę „Cuda Niewidy” w toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej. Po obejrzeniu prawie wszystkich naprawdę szalonych i nietuzinkowych projektów, filmów i instalacji z każdego zakamarka świata, dostrzegam w rogu dwie niewielkie gabloty z biżuterią. Rozczarowanie to dobre słowo, które opisuje moją ówczesną reakcję na owe eksponaty. Ot, zwykłe wisiorki i kolczyki z kryształkami w różnych kolorach, do znalezienia w prawie każdym sklepie z biżuterią. Zwłaszcza tą tańszą. Zaczęłam się zastanawiać się jak głęboka filozofia musi przemawiać za tymi świecidełkami skoro znalazły się tu, na tej wystawie. Okazało się, że to jednak nie o filozofię chodziło, a o materiał. Bowiem to, co widziałam było prawdziwymi skrystalizowanymi ludzkimi łzami.

czwartek, 17 września 2015

perfumy orientalne.

Gdy ktoś wspomina o zapachach orientalnych, każdy od razu sobie wyobraża niesamowicie intensywne perfumy, z dużą ilością kadzidła, oudu, przypraw, z nutami drzewnymi i zaplątaną gdzieś w to wszystko różą. Ba, wiele osób, które proszą mnie o radę przy wyborze perfum, od razu zaznacza, że nie chcą nic orientalnego, ponieważ te zapachy przytłaczają i wywołują bóle głowy.  To bardzo niesprawiedliwa charakterystyka orientu, mimo, że nie jest do końca bezzasadna. Jednak zawsze trzeba po prostu pamiętać, że w przypadku każdej każdej grupy zapachowej, znajdziemy perfumy subtelne i intensywne, delikatne i agresywne, mroczne i świetliste itd. I właśnie tę inną stronę perfum ze świata Bliskiego Wschodu pokazała mi marka YAS Perfumes z perfumerii Sense Dubai.

Jako pierwszy poznałam zapach Jumeirah. To zadziwiająco świeża kompozycja, która w zależności od etapu rozwoju zmienia charakter raz na bardziej męski, raz damski. Bardzo mi się spodobała ta wielowymiarowość i niejednoznaczność, zwłaszcza że ostatnio wszystko to co zwyczajnie „ładne” przestało mi wystarczać. Otwarcie jest intensywne, soczyste i zielono-cytrusowe. Z czasem gdy początkowe cierpkie nuty cytrusów znikają, zaczyna się robić jeszcze ciekawiej, ponieważ baza silnie walczy o dominację nad sercem kompozycji i cedr z sandałowcem próbują przejąć kontrolę [cedr jest zdecydowanie silniejszy]. Drzewno-ziołowa baza wybija się na chwile po czym ustępuje i pozwala róży i jaśminowi wrócić i pozostać wyczuwalnymi do samego końca. Mam takie dziwne wrażenie jakby ktoś poprzestawiał całą piramidę zapachową i wprowadził lekki chaos do tej kompozycji, jednak dla mnie to zabieg zdecydowanie na plus. Jestem na tak!

niedziela, 13 września 2015

zapachowa stylizacja cz.I

Dziś przyszedł czas na zabawę!

Kiedy Edpholiczka podrzuciła nam pomysł, żebyśmy dobierały perfumy do stylizacji nie mogłyśmy odmówić, więc oto przed Wami pierwsza odsłona zapachowej stylizacji!

N: Kilka dni temu na rynek wypuszczono pierwszy zapach Miu Miu. Przyznaję, mam słabość do tej marki i niechętnie czytałam kolejne kiepskie recenzje perfum, bo spodziewałam się szaleństwa i fajerwerków, a dostałam co najwyżej zimne ognie. Więc żeby zapomnieć o drobnych niepowodzeniach poprosiłam Ziu, żeby wynalazła do tej stylizacji perfumy, które istnieją już na rynku.


Miu Miu, młodsze dziecko Prady. Pełne sprzeczności. Do Miu Miu jak do nikogo innego pasuje określenie „tak brzydkie, że aż ładne”. Weźmy na przykład te buty. Przedziwny krój, który nie przeszedłby niezauważony na polskiej ulicy, ale dorzućcie do nich zwykłe jeansy i białą luźną koszulę. Stylówka życia!
Wracając do wybranej przeze mnie sylwetki. Mix przeróżnych rzeczy, które z pozoru do siebie nie pasują, ale jednak tworzą spójną całość. Wszystkiego jest dużo – świecidełka, brokat, ale mimo to sama stylizacja nie jest ciężka. Może to dzięki niebiesko-białym pasom, które kojarzą się z krajobrazem nadmorskim i letnim wietrzykiem, a może dzięki soczystym pomarańczowym dodatkom. Nie wiem, ale jestem szalenie ciekawa jaki zapach czuje w tej stylizacji Ziu!

wtorek, 8 września 2015

15 rzeczy które musisz wiedzieć przed rozpoczęciem studiów związanych z modą.

Niedługo rozpocznie się rok akademicki. Część z was interesuje się modą, a jakiś procent być może nawet zechce studiować kiedyś na kierunkach związanych z modą.
Przez moje 4 lata studiowania trochę mi się doświadczeń nazbierało, dlatego dziś dostaniecie ode mnie mini poradnik, który chciałabym przeczytać zanim zaczęłam studia. Może dzięki niemu byłabym zdecydowanie w innym miejscu, nie skupiałabym się na niepotrzebnych rzeczach i zrobiła więcej tych, które mają dla mnie znaczenie.

Żadna z tych rad nie jest bardziej lub mniej ważna, a kolejność jest zupełnie przypadkowa. 




1. Jeśli już na samym początku wydaje Ci się, że jesteś drugim Galliano, bo Twoim koleżankom podobają się projekty Twoich uroczych sukienek z koła to muszę Cię rozczarować. Nie jesteś. Jeszcze długa droga przed Tobą, mnóstwo nieprzespanych nocy, wypitych butelek wina i łez po nieudanych korektach.
Sam McQueen zjawił się kiedyś u progu legendarnej szkoły Central St. Martins ubiegając się o posadę nauczyciela. Dyrektorka jednak wiedziała co robi i zaproponowała Alexandrowi status studenta. Tyle, że McQueen przepracował wcześniej ok. 5 lat jako asystent krawców i projektantów. Masz już taki staż?

niedziela, 6 września 2015

nowości i zapowiedzi.

Przygotowałam dla Was zestawienie perfumeryjnych zapowiedzi i nowości z ostatnich miesięcy.

The One doczekało się kolejnego flankera* o nazwie Essence. Naprawdę liczę na tę wersję, gdyż ma być ona dalej słodka i intensywna, ale jednak bardziej elegancka. Zobaczymy cóż z tego wyjdzie. Nuty głowy to bergamotka, mandarynka, brzoskwinia, liczi. Nutami serca są jaśmin i lilia, a bazy żywica bursztynowa, wetyweria, wanilia.


Podobnie jak Dolce&Gabbana, Tom Ford zdecydował się na nową wariację, jednego ze swoich najpopularniejszych zapachów, Black Orchid. Nowa wersja Eau de Toilette ma być zdecydowanie mniej złożona i intensywna, jednak dalej oryginalna i z charakterem. Z otwarcia znika jaśmin, zostaje natomiast czarna porzeczka, bergamotka, ylang-ylang. Serce kompozycji również ujednolicono – na tym etapie mamy znaleźć najważniejszą orchideę z nutami owocowymi. A baza to lotos, paczula, wetyweria, drewno sandałowe, wanilia i kadzidło.

niedziela, 22 marca 2015

(r)ewolucja zapachowych upodobań.

Wszystko się zmienia, nie tylko pory roku, trendy w modzie czy kolor włosów Kim Kardashian – gust  zapachowy również. Jest to jak najbardziej naturalny proces związany z wieloma czynnikami, naszymi doświadczeniami, zmianami w życiu osobistym, zawodowym, dojrzałością.
Od dłuższego czasu obserwuję ewolucję moich upodobań i z zaskoczeniem zauważam jak mocne potrafią być to zmiany. W niektórych przypadkach można spokojnie mówić o rewolucji. Tak właśnie miałam z Jungle Elephant Kenzo. Przez kilka lat, od momentu poznania tych perfum, nie mogłam ich znieść, dusiły mnie, drażniły. Byłam tak na nie wyczulona, że gdy tylko spotykałam kogoś kto ich używał, od razu się od niego odsuwałam. Jednak jakiś czas temu będąc w perfumerii, coś mnie tchnęło i dałam słynnemu słoniowi jeszcze jedną szansę. To było jedno z najbardziej fascynujących, zapachowych doświadczeń. Z każdą kolejną minutą odkrywałam te perfumy na nowo i nie mogłam przestać się zachwycać. Ostry charakter goździków, lukrecji, kardamonu przestał mi się kojarzyć z rozlanym w aptece syropem na kaszel, w połączeniu z heliotropem, wanilią i paczulą stał się niesamowicie kobiecym, zdecydowanym zapachem, przez który już się nie mogę doczekać kolejnej zimy by móc go nosić.
ale reklamę konsekwentnie uważam za straszną!