piątek, 7 marca 2014

la petite robe noire.

La Petite Robe Noire to zjawisko naprawdę ciekawe. Zapach ten został wypromowany bez znanej modelki/aktorki w reklamie. Użyto jedynie rysunkowej postaci ubranej w charakterystyczną małą czarną. Bardzo podoba mi się ten pomysł, dzięki niemu odbiorca nie sugeruje się ‘twarzą’ perfum przy ich ocenie, może skupić się na samym zapachu.


Wersja edp to kompozycja będąca połączeniem moich ulubionych składników – lukrecji, anyżu, migdałów, wanilii. Nie jest to najbardziej oczywista interpretacja zapachu kojarzącego się z klasyczną małą czarną, jednak mi ta koncepcja bardzo odpowiada. Już od samego początku słodkie owoce otoczone są dymem wywołanym przez lukrecję i anyż. Pięknie te nuty ze sobą współgrają, są idealnie wyważone, eleganckie. Lukrecja i anyż nie dominują w tej kompozycji, nie drażnią jak u Lolity Lempickiej. Po kilku godzinach, zapach ewoluuje, zmienia się, nie tracąc przy tym charakteru. Baza jest mocno waniliowa, z migdałami i, ku mojemu zaskoczeniu, z różą, która ujawnia się dopiero na sam koniec.


Jak to zwykle bywa z bestsellerowymi zapachami, La Petite Robe Noire również doczekał się swoich kolejnych odsłon – wersji edt, couture, mgiełek do ciała itd. Dla osoby, która uwielbia klasyka, każda następna wariacja na jego temat, to kwestia pozbawienia go charakteru, rozwodnienia. Jednak oczywiście dla innych to doskonałe rozwiązanie jeśli pierwsza wersja była zbyt przytłaczająca i ciężka. Wybaczam bawienie się małą czarną, modyfikacje nut, by uczynić ten zapach bardziej masowym. A robię to dlatego, że Guerlain z każdą kolejną wersją serwuje nową, genialną reklamę. Wszystkie są oparte na tym samym schemacie, tak prostym, jednak niezwykle uroczym. 




Oprócz tego powstało jeszcze kilka filmików okolicznościowych, np. z okazji Świąt Bożego Narodzenia czy też Walentynek.



9 komentarzy:

  1. Uwielbiam La Petite Robe Noire.
    Pięknie go opisałaś. Po Twoich recenzjach widzę, że gustujesz w słodkościach. Mamy coś wspólnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tylko w tych słodkościach z charakterem, z jakimś elementem zaskoczenia ;)

      Usuń
  2. Reklamy urocze, nie znałam ich wcześniej:)

    Ja z kolei kocham Lolitę edp i La Petite Robe Noire podoba mi się, ale jednak nie urzeka (właśnie dlatego, że jest troszkę łagodniejszy). Też lubię słodkości z charakterem i nie jestem szczególną zwolenniczką kolejnych wersji zapachowych klasyków. Np. Lolita edt albo limitowanka L'Eau en Blanc są wg mnie pozbawione pazura, który fascynuje mnie w edp. Wariacji na temat LPRN niestety nie znam, ale z tego co piszesz, to niewiele tracę:)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często te kolejne odsłony są po prostu mocno naciągane i nic ciekawego nie wnoszą. Mnie w La Petite Robe Noire najbardziej urzekają reklamy i moja lukrecja z anyżem, jednak to też nie jest w 100% 'mój' zapach. A Lolicie zdecydowanie muszę niedługo poświęcić więcej czasu :).
      Pozdrawiam również i zapraszam częściej!

      Usuń
  3. Bardzo lubię wersję edp małej czarnej, jednak to edt podbiła moje serce. Długo długo byłam do szaleństwa zakochana w tych perfumach:)
    Co do czarnej kobitki biegającej po Paryżu - uważam że jest przeurocza! I zdecydowanie zachęca do testów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, rozumiem, jednak dla mnie musi być mocno i intensywnie [najczęściej, choć nie zawsze], także edp bardziej mi pasuje. Lecz tak jak już pisałam wcześniej, to i tak nie jest 'mój' zapach tak w 100% i swojej małej czarnej od Guerlain jeszcze nie mam ;)

      Uwielbiam takie oryginalne, przemyślane reklamy z pomysłem!

      Usuń
  4. Po nutach od razu przyszła mi na myśl Lolita Lempicka, choć mnie tam w Lolitce nic nie drażni :) Małą czarną wąchałam tylko raz i faktycznie te nudy nie zwróciły mojej uwagi, podobieństwa do L. też nie zauważyłam, za to kampania reklamowa bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń